Pamiętam, jak kiedyś rozmawiałem z sąsiadem, panem Janem, który od lat mieszkał w starym, zaniedbanym domu. Narzekał na wysokie rachunki za ogrzewanie, na przeciągi, na to, że ściany są wiecznie wilgotne. Mówił, że „jakoś to będzie”, że „szkoda pieniędzy na remont, bo i tak się nie zwróci”. A ja, jako budowlaniec z Krakowa, widziałem w tym domu ogromny potencjał. Widziałem, jak z każdym rokiem jego wartość spada, a komfort życia mieszkańców maleje. Wtedy pomyślałem sobie, że wielu ludzi ma...



